Mały powrót po wielkiej przerwie
 Oceń wpis
   

Dawno nie pisałem, trochę z braku czasu, ale głównie z wrodzonego lenistwa, bo na pewno nie z braku tematów. Politycy dostarczali nam przez ten czas wielu emocji, zazwyczaj tych negatywnych. 

Po pierwsze chciałbym złożyć Wam, drodzy Czytelnicy, spóźnione życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia, pogody ducha, szczęścia, nie życzę oddzielnie zdrowia, ponieważ jak usłyszałem ostatnio w radiu, jeśli jest szczęście to najprawdopodobniej jest i zdrowie, więc życząc szczęścia życzymy jednocześnie zdrowia, wiem zawiłe, możecie się spierać z takim myśleniem, ja się jednak zgodzę. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

Po drugie, polityka, nasza scena polityczna w ostatnim czasie, hmm... chciałoby się powiedzieć jedno wielkie gówno i pewnie ci, którzy tak mówią mają rację, ale ja pobawię się w szambonurka i brzydko mówiąc zagłębię się w tę... , sami wiecie co. 

Zaczynamy lot w nieznane, nie wiem czy leci z nami pilot, ale zaryzykujmy. Ostatnimi czasy spory na linii premier - prezydent jakby lekko ucichły, pewnie to cisza przed kolejną już burzą, ale na razie zapanował wątpliwy spokój, bo nie możemy mówić o spokoju olimpijskim, gdyż znowu premier Tusk próbuje przeforsować, tak to właściwe w tym przypadku słowo, przeforsować kolejne ustawy zawetowane przez prezydenta Kaczyńskiego. Trudno się dziwić Premierowi, który próbuje rządzić, niczym Don Kichot podejmuje walkę z wiatrakami, czasami wygrywa, a czasami jak w przypadku ustawy o prywatyzacji szpitali nie. Zatrzymajmy się przy tym temacie prywatyzacji służby zdrowia. Dla niektórych brzmi strasznie, kojarzy się z prywatyzacją z lat '90 XX wieku, z "tymi złodziejami, kapitalistami", z "upadkiem złotej komuny", ale prywatyzacja jest z natury czymś pozytywnym, dobrym. Jest to eliminacja najsłabszych elementów, poprawa jakości usługi, co skutkuje poprawą jakości życia, w tym przypadku świadczeń zdrowotnych. Pójdźmy dalej, czy jeśli wprowadzilibyśmy konkurencyjność szpitali, to nie próbowałyby one przyciągnąć klientów (pacjentów), lepszą jakością usług, i nie mówmy, że pacjent stałby się towarem, lub że życie ludzkie stałoby się przedmiotem konkurencji. Ponieważ to usługa byłaby towarem, za którą świadomy pacjent płaciłby, a właściwie jego prywatny fundusz zdrowia płaciłby za nią. Wiem, że wiele osób twierdzi, że pacjenci byliby traktowani jak przedmiot, ale wątpie w takie skutki prywatyzacji, pełnej prywatyzacji, nie tej którą proponuje rząd. Sam, przynajmniej mam taką nadzieję, za kilka lat będę lekarzem i wolałbym leczyć świadomych pacjentów, którzy wybrali moją placówkę, ze względu na jakość świadczeń, a nie na to, że tutaj jest najbliżej. Zlikwidujmy ZUS i KRUS, a na ich miejsce wprowadźmy coś w stylu OFE, w pełni prywatne i konkurencyjne, jak firmy, w których ubezpieczamy samochody, może bez zniżek, za "bezszkodowe życie", ale z konkurencyjnymi ofertami. Ale wróćmy do sporu, bo odleciałem od wyznaczonego sobie kursu, rozmarzyłem się zbytnio, ale w końcu są święta. Spory podobno w polityce były od zawsze, ale można się spierać kulturalne, z godnością, ale także niestety bez uszanowania żadnych norm społecznych. Na naszej scenie politycznej widzimy wiele wyrazistych postaci, które posiadają odmienne poglądy, wspomniani już Premier i Prezydent często zapominają o kulturze sporów, musimy przyznać, że częściej zdarza się to Prezydentowi, który w całej bezsilności swojego urzędu chwyta się brzytwy, a to nie podpisze pozwolenia na otrzymanie zagranicznych odznaczeń przez czołowych polityków koalicji, a to nie podpisze nominacji generalskich lub zawetuje prawie wszystkie ustawy rządu, których i tak niewiele. Tak wiem ma prawo weta i to chyba jedyne jego, mające prawdziwy, realny wpływ na kierowanie Polską i tu widzimy kolejny spór, spór kompetencyjny, kto leci, a kto nie, przepraszam bo bym zapomniał, a jeszcze czym leci? Nie jestem za zbędnymi wydatkami PR-owskimi, ale nowe samoloty powinny zostać zakupione, nawet jeśli ucierpią na tym np. polskie drogi, bo te kilka kilometrów zbytnio nam nie pomoże, a wizerunek kraju również jest ważny, skoro stać nas na BMW serii 7, to stać nas również, jako państwo na kilka lepszych samolotów rządowych. Jeśli ten aparat państwowy jest już tak rozbudowany, to niech będzie się chociaż lepiej prezentował. Ale znów odleciałem, jak Bob Marley po sztachnięciu się jointem, tak długo nie pisałem, że nazbierało się tematów.

O czym to ja..., a już wiem Prezydent wetuje, Premier szuka innej drogi, ale jak mówił jeden z polityków naszej lewicy: "nie idźcie tą drogą, nie idźcie...", czy miał rację przekonamy się w wyborach, jak na razie chyba się mylił, bo poparcie dla koalicji nadal jest wysokie, z czego to wynika, skoro rząd nie jest zbyt pracowity, a Prezydent utrudnia jeszcze tę pracę. Może to ułożenie Premiera, jego miłość, a właściwie Miłość do narodu, nie wiem, ale sam jestem za jego rządami, pewnie możnaby to zrobić lepiej, ale także o wiele gorzej co widzieliśmy dosyć niedawno, ale nie wracajmy do tych mrocznych czasów, wiejących wschodnim chłodem rosyjskiego embarga i stęchlizną warszawskiego salonu, w którym wychowali się pewni bracia. (Mam nadzieję, że nie zostanie to uznane za obrazę kogokolwiek, przynajmniej nie było to moim zamiarem.) Powrót do owej przeszłości pozostawmy posłowi Palikotowi, który wydaje się, że jest jednym z najbardziej pracowitych posłów koalicji i to nie ironia. Jego komisja naprawdę próbuje coś zrobić, ale to coś jest hamowane przez wiele czynników, lecz o tym innym razem. Znów wróćmy do tematu, tak spróbujmy popatrzeć na to z boku, jak to wygląda, żałośnie, polskie piekiełko, biją się o samolot, o krzesło, pomogłaby pewnie zmiana Konstytucji, ale znów ten sam problem brak odpowiednio dużej większości, a lewica, lepiej nie wspominajmy o niej. Niedługo sama się pochłonie, zostało tam niewiele naprawdę cennych polityków, może oni zbudują nową polską lewicę, ale jak na razie nadal mamy spory między obozem Prezydenta, a obozem Premiera i nic nie dała akcja Ędwarda Ąckiego, który chciał połączyć oba pałace. Najgorsze jest to, że w tym sporze nie ma wygranych, są sami przegrani, a największym jest Polska, która przez decyzje i Prezydenta i Premiera traci. Nie ukrywam, jestem po stronie Premiera, ale mimo tego widzę, że premier Tusk również nie zawsze robi co w jego mocy, aby zapobiec sporowi. Czy Nowy Rok coś zmieni? Wątpię...

Proszę o komentarze

 

Komentarze (6)
Katyń
 Oceń wpis
   
Dzisiejszy wpis odbiega częściowo od przewodniego tematu mojego bloga, czyli libertarianizmu, ale może zainteresowany Czytelnik znajdzie pewne powiązania. Od razu ostrzegam: "Jeśli nie oglądałeś jeszcze najnowszej produkcji Andrzeja Wajdy to ten artykuł ujawnia fabułę filmu, więc chcąc poznać treść w kinie, nie czytaj go teraz lecz po obejrzeniu filmu. Jednak jeśli przeczytasz to przed wizytą w kinie, robisz to na własną odpowiedzialność. Zapraszam także do poprzedniego wpisu oraz do komentowania." W poniedziałek rano byłem w kinie na najnowszym filmie Andrzeja Wajdy pt. "Katyń". Jak na pewno doskonale wiecie, film ten opisuje losy oficerów Wojska Polskiego, a także polskiej inteligencji - kadry wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas II wojny światowej, aresztowanie tych dwóch grup polskiego społeczeństwa, a także losy rodzin kilku ofiar w czasie i po II wojnie światowej. Dzieło to wywarło na mnie ogromne wrażenie, może nie samym wykonaniem, chociaż jest to dobry film, w którym wzięli udział znani, ale także uzdolnieni aktorzy (m.in. Danuta Stenka, Jan Englert, Artur Żmijewski, Paweł Małaszyński i inni), których kreacje aktorskie wypadły moim zdaniem pozytywnie. To ogromne wrażenie wywarła na mnie treść filmu, pokazanie jak naprawdę było ze Zbrodnią Katyńską, od początku do końca, że wydarzyło to się wiosną 1940 roku, a nie 1941 roku jak przez wiele lat twierdzili Rosjanie. Jest to pierwszy film opisujący tą jedną z najtragiczniejszych zbrodni podczas II wojny światowej, która sama w sobie była jedną wielką zbrodnią na ludzkości. Najnowsze dzieło Pana Wajdy opisuje mord, który uniemożliwił szybką odbudowę Polski po II wojnie światowej, ponieważ zginęli tam młodzi, wykształceni Polacy, którzy należeli do Pokolenia Kolumbów (mającego odbudować kraj po I wojnie światowej, w 1939 roku mieli około 20 lat). Andrzej Wajda pokazuje także aresztowanie kadry UJ przez hitlerowców, to kolejny cios wymierzony w Polskę, utrudnienie odbudowy wyniszczonego kraju. Ale wracając do samego filmu, czekano na niego wiele lat, w poprzednim ustroju niemożliwe było stworzenie takiego filmu, ponieważ karano za mówienie prawdy o Katyniu, zresztą nie tylko o Katyniu. Ale już od 17 lat Polska jest krajem demokratycznym (przynajmniej oficjalnie), więc już dawno powinien powstać film pokazujący prawdę o tej zbrodni, lecz powstał on dopiero teraz, czy świadczy to o strachu przed Rosją? To pytanie na długie jesienne wieczory (odpowiedzieć możecie w komentarzach). Lecz zostawmy sprawę długiego oczekiwania na ten film, ważne że w końcu powstał. W "Katyniu" Andrzeja Wajdy widzimy nie tylko zbrodnię dokonywaną w czasie II wojny światowej przez obu oprawców, ale także późniejsze dylematy moralne Polaków, którzy przeżyli. Przykładem takiego dylematu jest postać Jerzego, w którego wcielił się Andrzej Chyra, porucznika 8-go Pułku Ułanów w Krakowie, przyjaciela rotmistrza Andrzeja. Po wojnie wstępuje on do komunistycznego wojska, a jednocześnie stwierdza że to hitlerowcy dokonali Zbrodni Katyńskiej. Lecz cały czas toczy się w nim wewnętrzna walka, dzięki niemu rodzina rotmistrza otrzymuje rzeczy znalezione przy jego ciele. Na koniec Jerzy upija się i w barze wykrzykuje prawdę o Katyniu, później wychodzi i strzela sobie w głowę. To nie tylko filmowa postać, takie historie zdarzyły się naprawdę, moglibyśmy powiedzieć: "Zdrajca!", ale jak sami zachowalibyśmy się na jego miejscu. Ja wolę powiedzieć: "Kolejna ofiara wojny, faszyzmu i komunizmu, czyli braku wolności." Z kolei Tadeusz (Antoni Pawlicki) woli żyć głosząc prawdę i walcząc z brakiem wolności, woli w swoim życiorysie napisać, że jego ojciec zginął w Katyniu w 1940 roku i nie zostać przyjętym do klasy maturalnej, niż kłamać. Mówi, że życiorys ma tylko jeden i nie może go zmienić. On także jest ofiarą braku wolności, ponieważ ginie, uciekając przed żołnierzami komunistycznego wojska, po zerwaniu plakatu. Właśnie pokazanie tak skrajnych postaw wywarło na mnie pozytywne wrażenie, zresztą nie tylko na mnie, po seansie panowała zupełna cisza, przez dłuższą chwilę nikt niczego nie mówił. Należy jeszcze wspomnieć o scenach samego rozstrzelania oficerów Wojska Polskiego. Andrzej Wajda pokazał jak jego bohaterowie żegnali się z życiem, najczęściej modląc się, gdy żołnierze radzieccy (chociaż czy mogą oni nosić miano żołnierzy?) z zimną krwią zabijali kwiat Narodu Polskiego. Reasumując, taki film jest bardzo potrzebny i szkoda, że powstał on dopiero teraz,powinniśmy pamiętać o naszej przeszłości, nie mówię żebyśmy obwiniali za to młodych Rosjan, ale jeśli zapomnimy o naszej Historii, to czy będziemy mogli nazywać się Polakami?
Komentarze (12)
Kampania wyborcza
 Oceń wpis
   
Zaczęło się! Tak skomentowałem pojawienie się pierwszych spotów, billboardów, wieców wyborczych i innych prób przekonania Szarego Obywatela do głosowania na tę, a nie na właśnie inną partię polityczną. Nie żeby to był okrzyk szczęścia, ale mam nadzieję (możliwe, że nazwiecie mnie głupcem) na zmiany w Naszym Kraju. Liczę, że zmieni się na lepsze, że Polska stanie się wreszcie krajem wolnym, gdzie Iksiński może powiedzieć o Szanownych Rządzących, cytuję: "Rządzicie beznadziejnie, gardzę Wami! Rujnujecie Polskę!" i następnego dnia do owego Iksińskiego o 6 rano nie przyjedzie grupa antyterrorystyczna z nakazem zatrzymania. Ale odbiegam od tematu, zatem czy znów czeka nas rola widza zmuszonego oglądać obrzucanie się błotem przez osoby, które mają Nas - Polaków reprezentować w Parlamencie, a także za granicą? Czy będziemy zmuszeni oglądać występy polityków, którzy ośmieszają się na oczach milionów? Moim zdaniem tak, znów widzimy codzienną walkę oskarżeń i pamiętajmy to dopiero początek, pierwszy tydzień "zawodów". Co będzie później? Ale żebym nie był gołosłowny. Zaczęło się od spotów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, gdzie obecnie największa partia w Polsce pokazuje jak było przed dwoma laty, aż chce się krzyknąć: "Mordo ty moja!". PiS pokazuje, że kraj zmienił się wyraźnie na lepsze, czy tak jest? Tylko dlaczego nie chcą wpuścić Obserwatorów z OBWE, przecież jeśli jest tak bezpiecznie i sprawiedliwie to nie mają się czego bać, a zakazem wpuszczenia Obserwatorów dają amunicję do już i tak częściowo zapełnionych magazynków broni politycznej swoich przeciwników. Zadaję jeszcze raz pytanie - czy naprawdę jest tak idealnie? Oceńcie sami. Z kolei Platforma Obywatelska, druga siła polityczna w kraju, kłóci się o listy wyborcze w Krakowie, czego skutkiem jest odejście jednego z liderów - Jana Rokity, zaś jego żona zostaje Doradcą Prezydenta RP ds. kobiet, a teraz ma startować do Sejmu z list wyborczych PiS'u. To także stawia ich w niekorzystnym świetle, mimo "transferu" Antoniego Mężydły. Z kolei dawni koalicjanci Liga Polskich Rodzin i Samoobrona RP, jeszcze do niedawna LiS, teraz przeciwnicy polityczni próbują zdobyć jak największe poparcie i marnie im to wychodzi. Na spotkanie Andrzeja Leppera z wyborcami, lekko mówiąc, raczej nie przyszły tłumy. Zaś LPR wiąże się z UPR'em i Prawicą Rzeczypospolitej. Lider Roman Giertych wykrzykuje z sejmowej mównicy, machając kartkami, że Kurski to oszust, czy tak zachowują się prawdziwi politycy? Czy to jest owa spójność poglądów PiS'u i LPR'u? Zaś Samoobrona wiąże się z Leszkiem Millerem, którego jeszcze do niedawna Andrzej Lepper obrzucał błotem, daje mu czołowe miejsce na liście wyborczej. Czy to jest konsekwentna walka z tym co zrobił złego, według Samoobrony, Sojusz Lewicy Demokratycznej? Z kolei Lewica i Demokraci próbuje się odciąć od dawnych "baronów", lecz twarzą kampanii ma być były Prezydent RP, człowiek którego szanuję, Aleksander Kwaśniewski, który zamiast na spotkaniu wyborczym LiD'u jest w Kijowie na wykładach, ponadto pokazuje się tam w stanie nietrzeźwym. Czy takiej Polski chcemy? Na koniec, chociaż nie ostania, Partia Kobiet, z kontrowersyjnym billboardem. Chociaż to mnie nie razi, na razie muszę poczekać z wydaniem opinii na temat tej młodej partii. Reasumując, chociaż tak wiele partii na naszej scenie politycznej, to żadna nie wydaje się idealna, którą wybrać? Przy czyim nazwisku postawić krzyżyk? Na pewno trzeba iść na wybory, a przed nimi należy się głęboko zastanowić. Ale czy kiedykolwiek znajdą się ludzie, którzy rządząc nie będą, mówiąc kolokwialnie, chcieli się nachapać? Moim zdaniem NIE! Dlatego powtarzam za Fredericiem Bastiatem: "Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych." I właśnie dlatego Państwo powinno być tylko Stróżem Nocnym, który chroni Obywateli, ale nie narzuca im niczego co ograniczałoby ich wolność, ale o tym kiedy indziej.
Komentarze (7)
Powitanie
 Oceń wpis
   
Jestem młodym wolnościowcem - libertarianem, który spróbuje zarazić Was, drodzy czytelnicy (o ile wogle ktoś to przeczyta), swoimi "chorymi" poglądami. Od razu chcę zaznaczyć, że nie jestem "ateistycznym liberałem" jak nas nazywają niektórzy księża i Szanowni Rządzący. Zdecydowałem się pisać tego bloga, ponieważ chcę pokazać, że wolność i tolerancja to najważniejsze podstawy szczęśliwego życia w każdym kraju, także w naszym. Liczę na Wasze komentarze, a także zapraszam na blog mojego przyjaciela Jeremiego Libery (adres w Ulubionych blogach), a także na Liberalis, gdzie znajdziecie wiele interesujących tekstów. Kolejny wpis już niedługo.
Komentarze (2)
Najnowsze wpisy
2008-12-25 23:15 Mały powrót po wielkiej przerwie
2007-09-24 13:17 Katyń
2007-09-22 20:47 Kampania wyborcza
2007-09-22 12:21 Powitanie
Najnowsze komentarze
2011-04-25 17:48
kredyty bez bik:
Powitanie
Precz z państwem.
2011-04-03 13:06
lokaty.:
Powitanie
I ja cenię sobie wolność ponad wszystko.
2011-04-03 12:57
kredyty.:
Kampania wyborcza
Tylko żeby się nam nie zbiesił w tej polityce.
O mnie
sebislaw
Jestem człowiekiem, który mimo swojego wieku interesuje się polityką i gospodarką. Jestem wolnościowcem, który często cytuje Frederica Bastiata (Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych). GG: 8156724, e-mail: sebislaw@gmail.com
Archiwum
Rok 2008
Rok 2007